Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

← wróć

Bike Maraton 2013 Szklarska Poręba

Ariel Bogdziewicz, sobota 00:00, 17 sierpień 2013 | odsłony 256 | komentarze 2

  • Aktywność Rower
  • Dystans 56.52km
  • Czas 03:53:53
  • Vavg 14.49km/h
  • Vmax 62.29km/h
  • Pod górę 1459m
  • Kalorie 3703kcal
  • Temperaturaavg 24.0C
  • HRavg 179 (85%)
  • HRmax 196 (93%)
  • Sprzęt Trek 8900 (Górski)
Maraton w Szklarskiej to mój drugi wypad na górskim rowerze w tym roku (nie licząc rodzinnych wycieczek). Pierwszy maraton w roku startuje się z ostatniego sektora, więc grzecznie ustawiłem się na samym końcu o godzinie 10:35, czyli 5 minut po otwarciu sektorów. W dniu poprzednim przygotowałem rower i myślałem, ze pójdzie gładko. Organizator ocenił stopień trudności trasy na 4/6, więc nie obawałem się niczego.

Jaja zaczęły się już przed startem. Start był zaplanowany na 11:00, ale z powodu korków w Szklarskiej przesunęli go na 11:15, bo część uczestników w nim utknęła. Do tego sektory zaczęli wypuszczać co 2 minuty, a od piątego chyba co 3 minuty. Więc mój sektor ruszył dopiero o 11:39. Wyobrażacie sobie, żeby stać ponad godzinę przed linią startu w słońcu?!

Na domiar złego zaraz po starcie licznik przestał mi prędkość odmierzać. Nie mogłem przeboleć, że licznik za prawie 800zł nie spełnia swoich funkcji. Zatrzymałem się i zacząłem poprawiać. Nic nie wskurałem. Ruszyłem i jechałem bez pomiarów prędkości. Jednak po 1km znów zacząłem przy nim grzebać i w końcu zaczął działać, chyba czujnik był za daleko od koła. Straciłem na to jakieś 3 minuty.

Kolejny problem też ujawnił się na chwilę po starcie. Miałem za mocno nadmuchane koła. Na byle kamyczku rzucało na lewo i prawo. Dopiero na pierwszym bufecie na 9km popuściłem powietrza i od tej chwili jechało się o niebo lepiej. Do tego amortyzator też nadmuchałem za mocno. Mogłem zostawić te 80psi, a ja musiałem dobić do 100psi. Ciężko było utrzymać kierownicę na zjazdach.

Odczuwałem też zmęczenie po ciężkim tygodniu, ale mimo tego pod Dwa Mosty wyprzedziłem sporo ludzi. Problemy miałem tylko tam, gdzie mocno telepało przez kamole albo było bardzo stromo i musiałem podprowadzać rower, co mi się bardzo rzadko zdarzało we wcześniejszych latach. Tym razem kostka nie pozwalała mi na ostre podjazdy, ale hardcore zaczynał się jak miałem pod cokolwiek podejść. Generalnie nie jestem wstanie chodzić po górach, kostka mi przeskakiwała w stawie i musiałem co dwa kroki robić odpoczynek. A że takich podprowadzeń było z pięć wzniesień, to straciłem mnóstwo pozycji. Wniosek z tego taki, że jeśli chodzi o MTB to dalej mam kategorię inwalidy. Na zjazdach też nie szalałem, bo kostka każdy wertep zamieniała w ból.

Ale psikus mnie dopiero spotkał jak zaczęło mi się dziwnie na rowerze jechać, ale nie wiedziałem dlaczego. Plecy bolały coraz bardziej i miałem wrażenie jakby mi się siodło pogięło. Ciężko było wyczuć, bo raz w dół, raz w górę i nie czuje się tak bardzo, że czubek siodła podniósł się o kilka cm. Ale rzeczywiście się przekręciło i musiałem je wyregulować. Kosztowało mnie to kilka minut. Przy jego naprawie motywacja spadła mi do zera i potem jechał wycieczkowo.

Generalnie nie spodziewałem się tak ciężkiej trasy. Jakbym wiedział co mnie tam spotka, to bym grzecznie w domu siedział. Wyprzedzałem tylko jak było w miarę równo, kolarzówka pozwoliła nabrać krzepy, ale nierówności, kamole, korzenie, błoto, ściółka leśna całą trasę dawały w kość. Nie byłem na to przygotowany, w sumie to już zapomniałem chyba jak to jest na MTB.

Plus taki, że przejechałem całą trasę. Co prawda prawie dwa razy wolniej niż zwycięzca, który przejechał trasę z czasem 2h27m i średnią 22.32km/h. Ja miałem 3h53m jazdy, a czas całości to 4h12m, więc sporo straciłem na naprawach i podprowadzaniu roweru.

Mój wynik:
miejsce OPEN: 324/437
miejsce M2: 69/87
czas: 4:12:06
średnia: 13.09km/h
punkty: 293/500

Waga po maratonie i kilku posiłkach: 78.0kg

Kategorie Maratony MTB

Komentarze
bs:Flanelos, 17 sierpień 2013, sobota 19:39
A Czesława Langa na rowerze nie widziałeś tam przypadkiem....Oglądałem dziś TVP Wrocław i pokazywali trochę "rowerową" Szklarską i wśród uczestników maratonu widziałem Czesława Langa. Tzn pewnie jechał jako gość ale zawsze...
Ja się powoli przymierzam do kupna górala bo czasem ciągnie że tak powiem "w przyrodę" albo przejechać się gdzieś rekreacyjnie bez szosowej napinki. Jak będę miał kilka modeli na oku to się ciebie poradzę bo nie znam się tak na MTB.
bs:zorro, 18 sierpień 2013, niedziela 20:18
Nie widziałem w sumie nikogo znanego... Zaraz po przejechaniu trasy pojechałem do domu. Tak patrząc na to MTB, to na szosie jest odpoczynek ;-) Z rowerem chętnie pomogę.