Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

← wróć

Bike Maraton 2014 Zdzieszowice

Ariel Bogdziewicz, sobota 00:00, 10 maj 2014 | odsłony 662 | komentarze 12

  • Aktywność Rower
  • Dystans 47km
  • Czas 02:18:15
  • Vavg 20.39km/h
  • Vmax 54.69km/h
  • Pod górę 1100m
  • Kalorie 1907kcal
  • Temperaturaavg 17.9C
  • HRavg 184 (87%)
  • HRmax 199 (94%)
  • Sprzęt Trek 8900 (Górski)
  • Uczestnicy bs:birdas, bs:barblasz

Jechałem nastawiony optymistycznie. Dwa razy ostatnio objechałem Marcina - raz w Miękini, drugi na Memoriale Zawadzkiego - i przestałem się nim przejmować. Startowałem z 2 sektora razem z Bartkiem i to na nim byłem skoncentrowany. Tym razem ruszyliśmy z końca sektora 2, a Marcin pół minuty po nas ruszył z taśmy sektora 3, więc miał niedaleko do nas. Start punktualnie o 11:00, organizator ratuje twarz po ostatnich spóźnieniach.

Najbardziej obawiałem się pierwszego asfaltowego podjazdu. Myślałem, że Bartek mi tam ucieknie, a ja jak zwykle będę miał zadyszkę i ból brzucha, jak na każdym starcie. A okazało się, że jeszcze nie miałem tak lekkiego początku. Bartek wcale się nie śpieszył. A miałem dwa założenia, jednym z nich było takie, żeby nie uciekać Bartkowi. Ale uciekłem i to był pierwszy błąd. Drugi był taki, że dopompowałem opony przed startem, ale ten fakt zniszczy mi życie w dalszej części trasy. Jak asfalt się skończył, myślałem, że Bartek mnie wyprzedził i goniłem gościa, który wyglądał zupełnie jak Bartek. Tu po raz kolejny szarpałem ostro zupełnie bez sensu.

Bartek dogonił mnie na 14km przy pierwszym bufecie. Na zjazdach jest lepszy więc odskakiwał. Potem traciłem energię, żeby to nadrobić, kiedy Bartek "odpoczywał". Gwoździem do trumny był asfalt, na którym zbyt mocno pojechałem za takim jednym gościem. Okazało się, że Bartek też do nas dołączył. Dałem radę za nimi do może 25 lub 30km i potem urwała mi się dostawa prądu. Do tego doszły skurcze mięśni. I w połowie skończyłem ściganie. Od tej pory była wegetacja. Ale najlepsze przed nami, bowiem Marcin mnie ścignął ze 2km przed metą. Nawet nie miałem siły go gonić. Tętno mi spadało mimowolnie. Do tego zbyt mocno napompowane opony powodowały, że czułem każdy kamień na trasie. Telepało mną tragicznie. Nie miałem sił już trzymać kierownicy. Mam nauczkę za wprowadzanie zmian tuż przed maratonem i za to, że nie trzymam się założeń, jakie sobie postanowiłem przed maratonem. Dobiła mnie też temperatura. Ale na to nie miałem wpływu. Było mi mocno ciepło. Wolę jeździć w chłodniejszych warunkach, a będzie coraz cieplej :-(

Może niezbyt udany start to wynik zmęczenia jakie odczuwam od Memoriału Jurka Zawadzkiego. Do pracy cały tydzień ledwo wstawałem na 10:00 i czułem osłabienie wyraźnie. Nie można mieć też cały czas najwyższej formy. Przyznam, że Bartek był dziś w zasięgu, ale nie z taką formą. Z drugiej strony szedł jak burza. Odkąd się rozstaliśmy Bartek nadrobił 18 pozycji, ze 106 na 88, a ja straciłem 31 miejsc, ze 112 na 143. Marcin też szedł równym tempem do końca. Jak mnie wyprzedał tylko wiatr za nim zawiał.

Moje międzyczasy:
1. 0:40:41 / miejsce 109
2. 1:25:13 / miejsce 112
3. 1:49:57 / miejsce 118
META: 2:18:15 / miejsce 143


Widać na profilu tętna jak już pod koniec nie dawałem rady.

Wyniki interesujących mnie osób (dla 47km):
Miejsce OPEN Imię Miejsce w kategorii Czas Średnia [km/h] Punkty Sektor
1/651 (100%) Mariusz G. 1/243 (100%) M3 1:43:51 27.15 500 1.00 (1)
2/651 (100%) Mariusz K. 1/124 (100%) M2 1:43:51 27.15 500 1.00 (1)
88/651 (87%) Bartek 31/124 (76%) M2 2:10:54 21.54 397 0.79 (2)
129/651 (80%) Marcin 48/243 (81%) M3 2:16:48 20.61 380 0.76 (3)
143/651 (78%) Ariel 50/124 (60%) M2 2:18:15 20.40 376 0.75 (3)

Dobrze się stało, bo nauczę się, żeby nie ignorować Marcina. Poza tym dobra wiadomość jest taka, że jednak walka będzie zacięta. Bałem się już, że już z nim nie powalczę. Ale Marcin wrócił do gry. Bartek poza zasięgiem jak dla mnie w tej chwili, ale będę dalej próbował.

Waga po treningu: 66.7kg. Na trasie wypiłem 3l izotonika, Magnes Life i dwa żele z energią podobno, a mimo to miałem skurcze. Muszę przemyśleć jak z głową przetrenować kolejne dwa tygodnie, żeby nie dać się Marcinowi we Wałbrzychu, bo dziś był w zbyt dobrym humorze ;-) Po Wałbrzychu jest długa przerwa od ścigów, więc nie mogę mieć wtedy zepsutego humoru.

A najgorsza wiadomość jest taka, że licznik mój nielubiany nie zliczył mi 3km. Wyłączał się co jakiś czas i wyświetlał same zera. Do tego zgubiłem czujnik kadencji. Wymienię w nim baterię i w czujnikach też, ale jak problem będzie się powtarzał, to kupuję nowy, gdy uzbieram kasę. Będzie to Garmin. Po Sigmę Rox 9 już nie sięgnę.

Gratulacje koksy za niezłe wyniki!

Kategorie Maratony MTB

Komentarze
bs:Mountventoux, 10 maj 2014, sobota 17:53
Gratulacje! Podoba mi się że walczyłeś do końca!! Jeszcze raz wielkie brawa!Póki co 2-1 dla Ciebie w rywalizacji z Marcinem. Zapowiada się naprawdę ciekawie:)
bs:krzywy, 10 maj 2014, sobota 18:57
A ja gratulowac nie bede bo zadowolony z wyniku nie jestes, lecz podtrzymam na duchu ze dzisiejszy wyscig na pewno cie zmotywuje do jeszcze wiekszej pracy, po której wrócić mocno podbudowany:) p.s. Bardzo dobra decyzja z planem zakupu Garmina. Na 200% będziesz zadowolony i tak już zostanie.
bs:zorro, 10 maj 2014, sobota 19:20
Z Sigmy też byłem zadowolony dopóki nie zaczął się sypać. Akurat w 3 sezonie używania. Ciekawe ile Garmin wytrzyma, mam nadzieję, że dłużej :-)
bs:birdas, 10 maj 2014, sobota 19:32
Nieeeeeee ... nie wierzę. :( Przepieprzyłem drugi sektor o 0,01 punkta sektorowego. Nie jest to dobra wiadomość ani dla Ciebie, ani dla mnie, bo żaden z nas nie będzie wiedział jak drugi jedzie.
Ku***, a już widziałem same pozytywy dzisiejszego startu :(
bs:barblasz, 10 maj 2014, sobota 20:45
Dobra walka , dobry ścig okazji do rewanżu będzie sporo . Jak będziesz kupował garniak daj znać , ja może mam kupca na kółka więc będę miał kasę na garniaka jak byśmy wzieli 2 to moze cos ugramy . Co do ścigu to ja uważam że pojechałem początek zdecydowanie za wolno , bałem się że się pogotuje a mocy straczyło aż nad to ...
bs:birdas, 10 maj 2014, sobota 20:55
Bartek, a nie wpadłeś w panikę jak Ci Ariel odjechał ?
bs:barblasz, 10 maj 2014, sobota 21:33
nie, bo ja w odróżnieniu od was nie nastawiam się na walkę z wami , tylko z sobą , objechanie was nie jest dla mnie celem , robię to przy okazji :) poprawianie moich wyników , pokonywanie własnych słabości to jest mój cel :) przez to się nie spalam ...
bs:birdas, 10 maj 2014, sobota 21:37
Ładnie napisane ... . :)
bs:zorro, 11 maj 2014, niedziela 11:59
Przy podejściu Bartkowym powinienem być zadowolony, bo poprawiłem mój rekord trasy z coś ponad 2h40 na 2h18. Z drugiej strony czas alergii się chyba zaczął, bo podczas spania zatkał mi się nos i zatoki zapełniły. Przeszło jak wziąłem przeciwalergika. Wałbrzych też mogę przez to przegrać, w sensie że będę zmuszony odpuścić walkę jak wczoraj. Ale zacznę brać leki, może coś to da.

A Bartek opanowany całą trasę był, jechał swoje i nie zważał na nikogo. Widziałem jak go łykali momentami na podjazdach, ale nie zrywał za nimi tylko czekał na wypłaszczenie i tam ich wciągał. A w dalszej częśći trasy nawet na podjazdach nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Dobra forma. Strach pomyśleć co by było gdyby jeszcze zrzucił kilka kilo.
bs:birdas, 11 maj 2014, niedziela 14:03
Jak mogłeś poprawić rekord trasy skoro trasa co roku jest inna ? - zarówno w profilu, jak i dystansie. Pomijam już warunki pogodowe, wiatr, błoto itp. itd. Takie porównania nie mają najmniejszego sensu. Chcesz porównywać progres lub jego brak to możesz to robić na 2 sposoby:
1) porównując liczbę zdobytych pkt
lub
2) mierząc stratę do zwycięzcy
Zresztą oba kryteria są ze sobą powiązane, ale tylko one określają to w sposób sensowny.
Inne kryteria są całkowicie niemiarodajne. Nawet miejsca w OPEN/KAT można traktować jedynie jako ciekawostkę.
Z alergiami wiemy jak jest ... mnie dopadło przed Miękinią (zresztą wczoraj jak wysiadłem z auta w Zdzieszowicach to też poczułem ostry dyskomfort). Jedyne co pozostaje to brać leki i liczyć, że okres kwitnienia szybko minie albo trafimy w bardziej pochmurne lub deszczowe dni kiedy stężenie tego w powietrzu jest mniejsze.
bs:zorro, 11 maj 2014, niedziela 19:49
Jechałem Zdzieszowice w 2012 i było 47km. Trasa była identyczna. Też dwa razy się podjeżdżało tą samą pętlą. Nie widziałem żadnego nowego odcinka trasy w tym roku. W 2012 pogoda też była sucha i koło 25 stopni. Moim zdaniem takie porównanie ma sens. Wiem Marcinie, że troszczysz się o dokładność moich przemyśleń :-) ale gdybym miał tak skrupulatnie do wszystkiego podchodzić, to bym się wykończył ;-)
bs:birdas, 11 maj 2014, niedziela 20:39
No niestety ale takie porównania nie mają najmniejszego sensu. ;)
Mogę się jedynie zgodzić, że w aktualnej sytuacji takie rozważenia mogą stworzyć jakże potrzebną motywację, która jest tak ważna. :)
Nie neguję, że zrobiłeś postęp i to pewnie bardzo duży, ale kryteria jego pomiaru są złe.
[...]
W zasadzie to zerknąłem na Twój wynik - 327 pkt w 2011, teraz 376 pkt. To jest przepaść i skok jeszcze większy niż u mnie. Nawet czasy zwycięzców zbliżone więc akurat różnica czasu, którą podałeś akurat w tym przypadku jako tako się pokryje. Ale kryterium pomiaru jest z definicji błędne. Różnice w trasach są wystarczy porównać mapki lub poczytać forum. W 2011 drzewa nie leżały w poprzek trasy i nie było tam korków ... a to tylko jeden z przykładów.
Ale ok ... każdy liczy jak chce - równie dobrze możesz to oceniać na podstawie np. ilości ukąszeń przez muchy. ;)