Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

← wróć

Trenażer i nowe wieści

Ariel Bogdziewicz, czwartek 00:00, 05 luty 2015 | odsłony 567 | komentarze 9

  • Aktywność Rower
  • Dystans 14.2km
  • Czas 00:30:20
  • Vavg 28.08km/h
  • Vmax 44.22km/h
  • Temperaturaavg 23.0C
  • Sprzęt Tacx Satori (Trenażer/rolki)

Wieczorem machnąłem trenażer, bo już nogi dopominały się ruchu. To nie sztuka zasiedzieć się w pracy. Kupiłem dziś pakiet startowy Bike Maraton na 3 występy, żeby zachować numer startowy z poprzedniego sezonu. W razie potrzeby będę dokupował starty na bieżąco. Marzy mi się udział w generalce albo jakiejś etapówce, ale plany życiowe na razie to przekreślają. Kilka pojedynczych startów musi starczyć. Ale mam nadzieję, że za jakieś 3 lata zrobię sobie sezon taki jak ma teraz Bartek :-)

Byłem też u dra Wojciecha Patkowskiego. To była najlepiej wydana stówa u niego. Dowiedziałem się co chciałem i dostałem skierowanie na operację ścięgna, które zwykle idzie wkoło kostki od tyłu. Przez skręcenie ścięgno przesunęło mi się na kostkę i zamiast oplatać kostkę od tyłu, to czasami mi przeciska się na jej wierzch i to jest ten efekt przeskakiwania. To ścięgno widać u każdego gołym okiem ciut za kostką, delikatnie na kostkę nachodzi, a u mnie bardziej idzie przez środek kostki. Operacja miałaby przesunąć to ścięgno za kostkę, przyczepić je tam jakoś i w 6 miesięcy bez sportu by się goiło (zabliźniało), ale doktor mówił, że będzie naprawione i nawet w piłkę potem zagram. Polecił mi sanatorium za Kamienną Górą. Jak będę miał szczęście to doczekam się operacji w ciągu roku, mam nadzieję, że na jakiś październik najlepiej. Nie polecał biegania. Mówił, że rower może być, bo tam nie rozciągam tego niepotrzebnie, ale przy bieganiu rozciągam ścięgno, przez co staje się luźniejsze. Rzeczywiście tak jest, że pod koniec treningu jest gorzej niż na początku. Dobra wiadomość jest taka, że sama torebka stawowa jest w porządku. Zatem ograniczam bieganie, butów do biegania nie kupuję, bo nie ma sensu. Kupię zapasowe łańcuchy do rowerów. Ale do Pawła na przebieżkę się wybierzemy. Jednak lekkie tempo bym prosił ;-)

Waga po treningu: 71.2kg. Tu też dam długi komentarz, bo waga będzie teraz drastycznie maleć. Od listopada 2013 (to już rok i dwa miesiące) zmieniłem dietę. Najpierw rzuciłem gluten i samo to zregenerowało mój układ pokarmowy, mam mniejszą alergię, schudłem 13kg. Od miesiąca nie jemy mięsa i nabiału. Redukujemy ilość soli w potrawach, żeby zbić ciśnienie krwi i pozbyć się nadmiaru wody z organizmu. Teraz zaczniemy dietę owocowo-warzywną (6 tygodni), która podobno czyni cuda. Jest opisana w książce "Jeść, by żyć". Polecam pozycję. Już w tej chwili jestem mniej zakwaszony, pot nie śmierdzi, brzuch nie boli i co najważniejsze mam coraz lepsze parametry na treningach. Jak Mateusz dalej będzie doił kawę i buły z cukierni, to doczeka się tego, że będę musiał na niego czekać ;-)


Teraz 50% diety wygląda tak jak na zdjęciu, druga połowa to soki z wyciskarki i gotowane warzywa na parze. Koktajle z kaszy jaglanej i migdałów. Orzechy nieprzetworzone bez soli oprócz ziemnych, bo zakwaszają organizm. W sumie zakupy robimy tylko w warzywniaku. Pomiędzy zagryzam bananami i innymi owocami. Wszystko co zielone ma dużą gęstość odżywczą (dla mnie nowy termin), czyli dużo witamin, minerałów, itp. To wszystko, dzięki czemu człowiek jest zdrowy. Sałata rzymska ma ponad 90% gęstości odżywczej. Natomiast to wszystko co znajduje się w piramidzie żywienia z podręczników szkolnych, czyli sery, pieczywo, mięso nie ma nawet 10%. Reszta to puste kalorie. Sami spróbujcie. Obecnie przeziębienie dla mnie to lekki spadek formy i jeden glut w tygodniu (z którym każdy radzi sobie inaczej ;-)), a dwa lata temu miałem 5 razy w roku nieżyt nosa i zwolnienie lekarskie.

Kategorie Treningi, Urazy i kontuzje, Zdrowie

Komentarze
bs:Fuji54, 06 luty 2015, piątek 17:38
To zróbmy test.
Ja będę odżywiał się tak jak teraz;
-kawcia trzy raz w ciągu dnia
-często pizza na kolację
-słodycze i tym podobne.
Jeśli chociaż raz utrzymasz się za mną lub mnie łykniesz, kiedy wrzucę naprawdę wysokie obroty to uwierzę, że taka dieta przekłada się na formę. :-)
bs:birdas, 06 luty 2015, piątek 20:07
Pozwolę sobie skomentować jak ja to widzę.
Po pierwsze: Bartek jest w innej sytuacji niż Ty. Trenuje systematycznie, ma cel do którego dąży, drużynę czy kolegów z którymi trenuję/rywalizuje, nawzajem się motywują itp. ... i sponsora na odżywki, strój, starty itp. Ty pracujesz od rana do wieczora i jedynie sporadycznie w nocy straszysz zwierzynę w lesie. ;)
Nie chcę się powtarzać, ale za jakieś 3 lata jeśli w między czasie trafi Ci się dziecko to już pozostanie Ci sporadyczne wyjście na piwko, żeby jakoś się zrelaksować i nabrać sił na kolejną walkę. Rower ? - 1-2 razy w miesiącu. I nie chodzi tylko o brak czasu, ale zobaczysz jak wygląda funkcjonowanie człowieka po kilku z rzędu nieprzespanych nocach ... . Ale to jeszcze zobaczysz ... .
Dieta fajna rzecz, ale jedząc "trawę" nie zbudujesz siły więc z Mateuszem dopóki jego przemiana materii nie ulegnie zmianie na tyle, że będzie wyglądał jak kobieta w zaawansowanej ciąży to chyba będziesz przegrywał. Wiek ma znaczenie i dopóki między wami nie pojawi się duża dysproporcja w treningach, żywieniu itp. to zmian bym się nie spodziewał.
Ale ogólnie to jestem pełen podziwu za zaangażowanie, za dietę, za marzenia związane z przyszłością. Trzymam kciuki i na pewno wielokrotnie będzie okazja pościgać się na treningach.
P.S.
Mój numer 55 będzie do wzięcia :)
bs:Mountventoux, 06 luty 2015, piątek 21:42
Plan doskonały. Dasz rade!!
bs:zorro, 06 luty 2015, piątek 21:45
@Mateusz, wziąłeś to od razu jako wyzwanie, a ja miałem raczej na myśli to, że właśnie przez takie odżywianie się teraz muszę stosować różne diety, żeby było dobrze. Na razie z formą Cię nie dogonię, ale jak już zrujnujesz sobie zdrowie taką dietą, to za kilka lat role na pewno się odwrócą, czego wcale Ci nie życzę. A i tak się pościgamy, bo to niezła zabawa ;-) A tak w ogóle łyknięcie kogoś raz o niczym nie świadczy...
bs:zorro, 06 luty 2015, piątek 21:57
@Birdas, dobrze, że zwierzyna nie straszy mnie, bo bym nawet nie miał gdzie treningu zrobić :-) W takich Bieszczadach miałbym pozamiatane, wilki, niedźwiedzie... Tu na szczęście tylko lisy, sarny i zające. Mateusz na dzika się raz nadział. Co do czasu na rower to nie mam pojęcia jak będzie, ale to, że "trawa" nie da siły to jesteś w błędzie. Sarny i Jelenie nie wcinają pizzy i makaronu, a biegają szybko. Widziałem ostatnio film na Youtube jak ktoś przed treningiem zjadł koktajl z 10 bananów, orzechów i czegoś jeszcze. Sałata to tylko 50% diety. Orzechy i owoce też potrafią być kaloryczne, a przy tym nie śmiecą po organizmie i są bardziej odżywcze, że nie trzeba już łykać magnezu w tabletkach, itp. A skąd krowa ma białko w mięśniach? Z trawy. Zielone jedzenie ma więcej białka niż mięso, tylko o tym się nie mówi. A numer wziąłem sobie swój 2777 po raz trzeci lub czwarty z rzędu :-) Mam nadzieję, że zaangażowanie nie zgaśnie, ale to bardziej wynikało z przyciśnięcia do muru niż z mojej wolnej woli. Ale widząc rezultaty chętniej dieta idzie :-) Szkoda, że nie startujesz, ale ja 3 startami też nie zaszaleję.
bs:birdas, 06 luty 2015, piątek 22:11
Kwestię żywienia pozostawiam bez dalszego komentarza bo nie jestem aż takim znawcą. :)
Brakiem startów z mojej strony się nie przejmuj. Nie potrzeba numeru startowego, odległości 100 km od domu i elektronicznego pomiaru czasu żeby się pościgać.
bs:zorro, 06 luty 2015, piątek 22:14
Odnośnie żywienia też nie jestem znawcą, to co piszę mam świeżo wyczytane ;-) Ale na trening MTB możemy się jakiś udać, bo tylko szosa i szosa...
bs:Fuji54, 07 luty 2015, sobota 11:02
Powiem szczerze, że nawet podoba mi się taka dieta jaką masz.
a ja wcale nie mam złej diety i nie niszczę organizmu.
Kawa sypana świeżo mielona i porządna, a nie jakieś szczochy mamuta jest zdrowa.Poczytaj jak nie wierzysz. Ostatnio widziałem, że nawet Alberto Contador po treningu jedzie na kawę.
Orzechy, banany, owoce ok, ale warzywka w dzień w dzień to chybabym nie pociągnął za długo.
Mieso też jest ok. dziadostwo to jak się kupuje jakieś tanie np. syfiaste parówki 3zł za cała paczkę.
bs:zorro, 09 luty 2015, poniedziałek 22:49
Jeśli człowiek zdrowy, to nie zaszkodzi co jakiś czas wypić kawę czy coś innego nie zdrowego. Zdrowy organizm potrafi się oczyścić. Natomiast jak regularnie się wsuwa takie rzeczy, to organizm z czasem zacznie nie nadążać z oczyszczaniem. Mi się to przytrafiło. A co do mięsa to wierz mi, nie chcesz wiedzieć czym karmią nawet te zwierze, co 40zł za kg idzie.