Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel
  • Aktywność Rower
  • Dystans 47.39km
  • Czas 01:59:19
  • Vavg 23.82km/h
  • Vmax 46.72km/h
  • Pod górę 439m
  • Kalorie 1830kcal
  • Mocavg 119W
  • Temperaturaavg 9.5C
  • HRavg 189 (90%)
  • HRmax 198 (94%)
  • Sprzęt Trek 8900 (Górski)
  • Uczestnicy bs:barblasz, bs:adhed, bs:SebastianO
  • Strava Link, Pokaż mapę

Na ostatnim treningu byłem przemęczony, przegrzany, a Sebastian wyraźnie górował formą. Miałem obawy już wtedy jak wypadnie nasza potyczka. Ale jeszcze w czwartek wieczorem zaczął mnie boleć delikatnie ząb, w którym trzy lata wcześniej robiłem cztery kanały. Myślałem, że leczony kanałowo już nigdy nie będzie bolał. W piątek kupiłem Ibuprom i jadłem go aż do startu co cztery godziny, nawet w nocy przed maratonem o czwartej ząbek upomniał się o jedną tabletkę. Bolał coraz bardziej, a do tego jeszcze biegunka znów mnie złapała i czułem, że dzień zaczyna się w kupowatych barwach. Potem Sebastian wyjaśnił, że od dużej ilości białka występują biegunki, a ja cały tydzień piłem gainery. Ledwo autem dojechałem na miejsce, a gdybym nie obiecał Sebastianowi, to bym dziś z domu nie wyszedł. Ale skoro wszystko było opłacone, to szkoda by było to stracić.

Po rozgrzewce Sebastian ustawił się w drugim sektorze, ja w trzecim, ale dopiero jak po raz drugi pęcherz opróżniłem. Spotkałem się z Maćkiem ze starego teamu Opera Software i potem marzłem w sektorze jakieś 15 minut. Dziesięć stopni, mroźny wietrzyk, nogi marzną, telepie z zimna. Na początku myślałem o zimnie i zębie, ale jak tętno skoczyło, to ząb przestał boleć :-) Super. Problem z głowy i jechałem ile fabryka dała, żeby ciepło się zrobiło. Zwykle przebiegało to tak, że po jakimś czasie miałem bóle brzucha albo zadyszkę, a dziś nic! Jechałem i wyprzedzałem. Pierwsze 30 minut tempo wysokie, wszyscy przeciskają, a ja nie mam problemów z utrzymaniem tempa. Do tego później tempo zaczęło się stabilizować, więcej luzu, ale ja cisnąłem dalej. Wychodzi na to, że ubrałem się idealnie, bo ani zimno i brak przegrzewania. Noga podaje, zero pieczenia, zero zadyszki, na blacie wszystko. Głodny też nie byłem i okazuje się, że dałem radę takim stylem dojechać do samej mety! To była 47km gonitwa bez postojów na bufetach, gdzie pierwszy raz w życiu na żadnym nawet nie pomyślałem o postoju, bez jedzenia żelów, bo czułem moc, i bez brania magnesu!!! Żadnych skurczy mięśni. W sumie na 0.8l tego ich izotoniku wszystko zrobiłem. Jak wpadałem na metę Bartek dopingował :-) ale niestety nie miałem już na tyle pary, żeby na finiszu wziąć kolesia, który siedział mi na ogonie przez ostatnie 5km. Nie dogoniłem też niestety Sebastiana, ale na mecie okazało się, że wpadłem zaraz za nim i tym sposobem miałem lepszy czas o 2min59s. Jednak da się :-) Sebastian zapowiedział rewanż na górskim maratonie. Punkty powyżej 400 punktów też bardzo satysfakcjonują.

Na trasie miałem też kilka ciekawych epizodów. Na przykład na singlach przerzutka mi łańcuch przewalała pomiędzy zębatkami i zablokowałem podjazd. Dostałem ochrzan od 3 zawodników, że musieli zejść z rowerów. Ustąpiłem frędzlom i pojechali. Ale jak tylko założyłem łańcuch to bezlitośnie śmignąłem potem każdego na centymetry. Jeden trzymał się jakiś czas, ale nie wytrzymał frędzel tempa i odpadł. Tak się utylizuje awanturników :-) Na asfaltach pełen koks, całą trasę nie było za kim jechać, bo jechali za wolno :-) Dawno nie miałem tak bolesnego (ząb) maratonu i jednocześnie tak udanego. Siła była, a wszystko dzięki trzaskaniu metrów w pionie.

Po powrocie zacząłem pisać relację na blogu i ząb rozbolał. Ibuprom już nic nie dawał, ketonal też nie za bardzo. Zostawiłem wszystko i pojechałem na pogotowie dentystyczne i jeszcze adrenaliny się najadłem podczas zabiegu. Głowa pękała jak u Frankensteina, a ona jeszcze mi stuka po tych zębach, żeby się upewnić który to. Jak stuknęła w chorego, to mi witki wszystkie opadły. Potem znieczulenie i teraz kończę pisanie relacji ze sparaliżowaną twarzą.


Syf na twarzy przemalowany bólem zęba i Sebastian obok.

Wyniki interesujących mnie osób z dystansu MEGA (47km):
Miejsce OPEN Imię Miejsce w kategorii Czas Średnia [km/h] Punkty Sektor
1/850 (100%) Mateusz 1/168 (100%) M2 1:36:05 29.35 500 1.00 (1)
2/850 (100%) Gracjan 1/336 (100%) M3 1:36:25 29.25 500 1.00 (1)
53/850 (94%) Bartek 25/336 (93%) M3 1:48:36 25.97 444 0.89 (1)
167/850 (80%) Ariel 74/336 (78%) M3 1:58:50 23.73 406 0.81 (2)
209/850 (76%) Sebastian 59/168 (65%) M2 2:01:49 23.15 394 0.79 (2)
602/850 (29%) Maciej 232/336 (31%) M3 2:30:42 18.71 320 0.64 (5)
691/850 (19%) Krystian 136/168 (19%) M2 2:39:09 17.72 302 0.60 (5)


Kategorie Maratony MTB

Komentarze
bs:Tomq74, 18 kwiecień 2015, sobota 20:49
Uhhh szybko było...Dobry start! Gratulacje!!!
bs:SebastianO, 18 kwiecień 2015, sobota 21:25
To był dobry maraton ( zwłaszcza dla Ciebie ) ale cieszę się ze mnie niec dogoniles na trasie;)
bs:birdas, 19 kwiecień 2015, niedziela 10:18
Wynik co najmniej przyzwoity. Punktowo +11 względem poprzedniego roku, wywalczony sektor 2 czyli jest ok.
bs:zorro, 19 kwiecień 2015, niedziela 14:58
Dzięki :-) po pisaniu relacji znieczulenie minęło i świeżo rozwiercony ząb zaczął rwać że zdwojoną siłą. Ostatnie 20h nic nie spałem, biorę 3 rodzaje przeciwbólowych i ketonal już przedawkowalem. Dopiero teraz czuję ulgę i mogę odpisać. Widzę, że Adam jednak jechał zawody, a nie mogłem go na liście wyników znaleźć.
bs:Flanelos, 19 kwiecień 2015, niedziela 16:30
Polecam antidol. Ma kodeinę i działa choć może uzależnić. Kto by się jednak bał uzależnienia w momencie takiego bólu co nie...
No i przede wszystkim gratulacje za udział i formę! Ząb to najgorszy ból wg mnie ale jak człowiek ma pasję to nawet ząb go nie zatrzyma. Przypomniałeś mi pewną sytuację. Pamiętam jak pojechałem kiedyś z bolącym zębem na koncert, bolało tak że już chciałem komuś w kolejce oddać bilet i pierwszym autobusem wracać do Kamiennej ale...ząb się uspokoił gdy zaczął się koncert. Tak więc analogiczna sytuacja choć nie sportowa. Niestety to działa tylko w trakcie wydarzenia a potem powrót do codzienności...
bs:birdas, 19 kwiecień 2015, niedziela 17:28
A próbowałeś wódkę/whisky ? Powinno pomóc lepiej niż ketonal. ;)
bs:zorro, 19 kwiecień 2015, niedziela 18:42
Mam stan zapalny i biorę antybiotyk. Niestety nie mogę. O Antidolu nie słyszałem, poczytam o nim na przyszłość. Na razie te co mam muszą starczyć.