Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

← wróć

Bike Maraton 2015 Jelenia Góra - DNF

Ariel Bogdziewicz, niedziela 10:56, 21 czerwiec 2015 | odsłony 326 | komentarze 4

  • Aktywność Rower
  • Dystans 49.26km
  • Czas 02:24:14
  • Vavg 20.48km/h
  • Vmax 53.17km/h
  • Pod górę 618m
  • Kalorie 1900kcal
  • Mocavg 120W
  • Temperaturaavg 18.1C
  • HRavg 170 (80%)
  • HRmax 199 (94%)
  • Sprzęt Trek 8900 (Górski)
  • Strava Link, Pokaż mapę

Rano czułem się dobrze. Wyspałem się, najadłem się, nawet deszcz za oknem mnie nie zmartwił. Zapomniałem przez dobry nastrój, że obiecywałem omijać błotniste maratony. Jednak nie spodziewałem się, że takie błocko będzie na trasie. Dnia poprzedniego było sucho i elegancko. Dziś po nocnych opadach trasa zamieniła się w świńskie koryto. Nie pierwszy maraton w błocie, więc też to mi nie przeszkadzało. Pierwsze 5km noga w ogóle nie podawała. Cały czas traciłem w stawce. Wszystkim tak lekko się jechało, a ja miałem takie styrane nogi. No cóż, dużo jeździłem w tym tygodniu, więc zaakceptowałem fakt, że forma słaba. Potem dogoniły mnie dwie dziewczyny z Kross Team, chyba Majka z koleżanką jechały "spacerem" przy pogaduchach. Właśnie gdzieś w tamtym momencie rower tak zachlapał się błotem, że moja przerzutka odmówiła posłuszeństwa. Od tej pory miałem 3 przełożenia i losowe z tyłu. Sama "decydowała", kiedy zmienić bieg. Przerzutka jest do wymiany. Podejrzewam, że korba też, bo łańcuch nawijało mi od spodu, dzieje się tak na błotnistych maratonach już od ponad roku. Rower co chwilę stawał, bo albo łańcuch mi się nawinął na korbę albo z tyłu skakał po zębatkach. Ludzi blokowałem, darli się na mnie. Potem sam krzyczałem, że zaraz ten rower wyrzucę, a ktoś przejeżdżał i mówił "jeszcze go nie sprzedawaj" :-) Już 22km, a ja dalej tracę pozycje. Noga słaba albo rowerem szarpie, bo w napędzie łańcuch zakleszcza co chwilę. Do tego szutrowe opony na takim błocie powodowały duże poślizgi. Jazdy nie było, więc wycofałem się. A najlepsze jest, że przy powrocie po zjechaniu z trasy, zaczęło mi zarzucać rowerem na asfaltowych zakrętach. Myślę, sobie co jest grane. W tylnym kole mam coraz mniej powietrza. Schodziło bardzo wolno, ale już flak był spory. Tłumaczyłoby to dlaczego tak ciężko pedałowało się od samego początku. Dopompowałem koło i rower zaczął sam jechać.

Już w poprzednim sezonie przekroczyłem budżet domowy na moje drogie hobby, więc prawdopodobnie w tym roku rezygnuję z pozostałych startów ze względów finansowych. Rower górski wymaga nowej korby (zęby już w niej prostowałem) i nowej przerzutki z tyłu. Pozostaję przy szosie, a naprawa górskiego roweru czeka na lepsze czasy. A miało być tak pięknie...


Kategorie Maratony MTB

Komentarze
bs:adhed, 21 czerwiec 2015, niedziela 19:40
O Stary, współczuję... Wiem co to znaczy, bo sam często jeździłem z nie do końca sprawnym rowerem i teraz już wiem, że to nie ma sensu - rower musi być sprawny i nie może ograniczać w ten sposób.

Dzisiaj trasa była konkretna - bardzo fajna, ale błoto znacząco podniosło poziom trudności i można było się na maksa upodlić.
bs:birdas, 21 czerwiec 2015, niedziela 20:03
Szkoda. Chyba sam moment podjęcia decyzji o wycofaniu jest najgorszy. :/ Ja dzisiaj cały dzień w robocie więc dopiero zaraz zobaczę, kto startował i jak tam wyniki.
bs:barblasz, 21 czerwiec 2015, niedziela 21:44
Błoto faktycznie dało popalić , mi od 20 km zaciągało łańcuch ale jakoś dałem radę , Daniel ode mnie z temu miał tylko średnią i blat z przodu od 20 km 2xdymał łopatę ze średniej :) Co jak co ale trasa dzisiaj była moim zdaniem najlepsza w sezonie może poza pierwszymi 20 km ale nie ma się co czepiać . szkoda defektów ale tak jak Adam piszę sprzęt nie może być przygotowany na pół gwizdka ale taki jest ten sport DNF to jego część !!!uszy do góry i do zoo gdzieś na trasie !!!
bs:zorro, 21 czerwiec 2015, niedziela 22:22
No to jak zaciąga łańcuch to wina tego, że błoto lepi jedno do drugiego, czy może zęby w korbie są ciut zgięte? Nigdy wcześniej tak mi się nie robiło. Ja też chciałem wymęczyć maraton do końca, ale tylna przerzutka dołożyła swoje i to był koniec.