Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel

Prędkość, adrenalina i wytrzymałość!

Strona użytkownika ariel
  • Aktywność Trekking
  • Dystans 14.2km
  • Czas 03:53:35
  • Vavg 16:29/km
  • Vmax 4:30/km
  • Pod górę 1323m
  • Kalorie 1229kcal
  • Sprzęt Scarpa Mojito
  • Strava Link, Pokaż mapę

Następny nocleg w Hotelu Kalatówki, czyli tam gdzie pierwszej nocy spaliśmy. Zapowiadał się deszcz i było duszno. W takich warunkach powinno unikać się gór, ale zapowiadali, że dopiero od 14:00 pogoda miała się popsuć. To by zakończyło okres ładnej pogody, z której cieszyliśmy się do tej pory. Michał zdecydowanie stwierdził, że nie ma się czego bać. Poszliśmy przez Czerwone Wierchy, tylko teraz w drugą stronę.


Początek to ponad 2h ładnego szlaku ze schroniska na Ciemniak.


Generalnie trasy w Tatrach nie należą do najłatwiejszych.


Nadzieja na ładne widoki prysła. Wejście na Ciemniak zrobiło się mgliste. Szliśmy kroczek po kroczku w górę, a było dość stromo. W piątym dniu grupa już miała wyrobione tempo, nie za wolne, nie za szybkie. I tak szliśmy i szliśmy.


Żeby w końcu zobaczyć morze chmur.


Polska strona była zadymiona, a Słowacka przejrzysta. Tym grzbietem szliśmy w stronę Przełęczy Kondrackiej pod Giewontem, którego tym razem chcieliśmy zaliczyć. Pod Giewontem dowiedzieliśmy się, że trasa nie jest łatwa, bo są nawet łańcuchy. Mi się kojarzą z Orlą Percią i śmiercią. Ale skoro Michał przeszedł Orlą Perć, to tutaj poprowadzi.


Trasa nie była taka trudna jak myślałem, jednak było gdzie zginąć. Po zejściu z Giewontu ludzie na trasie mówili, że mocno walnęło koło nich piorunem i Giewont odpuścili. My nic nie słyszeliśmy na szczycie. Przy zejściu rozpadało się mocno, pioruny strzelały coraz głośniej. Byliśmy już dość nisko, więc komórki nie gasiłem. Nagranie trasy na Stravie ważniejsze ;-)


Fajnie było zdobyć Giewont zaraz przed burzą, żeby potem przeczytać coś takiego.


Zlało nas mocno. Ale po jakimś czasie mogliśmy już zdjąć z siebie płaszcze przeciwdeszczowe, które też koniecznie trzeba mieć ze sobą w górach.


Na koniec trasy zachwycaliśmy się stadem owiec. Koniec dnia standardowy, czyli prysznic, jedzenie, pranie, ładowanie komórek i innego sprzętu, spanie.


Kategorie Piesze wyprawy, Tatry 2015